Od Eugena Barysznikowa:
I ja tam byłem, miód pitny piłem, wykład wygłosiłem, warsztat poprowadziłem. Warta pochwały inicjatywa polskich kolegów, aby nawiązać poziomą komunikację w środowisku dudziarskim. Kilka refleksji na ten temat.
Przede wszystkim, patrząc z białoruskiej dzwonnicy, gdzie kilka pokoleń entuzjastów po okruszkach odtwarzało instrument z zapomnienia, sytuacja z dudami w Polsce wygląda trochę dziwnie: z jednej strony istnieje kilka żywych i nieprzerwanych (!) regionalnych tradycji dudziarskich, a z drugiej — te dudy nie wydają się nikogo szczególnie interesować, zwłaszcza poza odpowiednimi regionami. To na tle powszechnego zachwytu skrzypcami. Bardzo wymowną scenę widziałem na Mazurkach – największym festiwalu tanecznym: gdy tylko na scenę wyszła kapela dudziarska, połowa sali wyszła do korytarza, żeby… tańczyć przy skrzypcach. Krótko mówiąc, mam mocne wrażenie, że dudy w Polsce są niedoceniane.
Na przykładzie białoruskiego odrodzenia dud próbowałem opowiedzieć, jak u nas zadziałały razem cztery filary: 1) faktycznie istniejąca (nie wymyślona) tradycja, 2) literacko-artystyczny, romantyczny mit na jej temat (wymyślony, ale dawny i piękny), 3) współczesne zastosowanie instrumentu i 4) stosunkowo spójna społeczność.
Jeśli spróbować tę samą modelową konstrukcję przenieść na grunt polski, to dobra wiadomość jest taka, że tutaj wszystko dobrze wygląda z tradycją. Szkoły, nauczyciele, uczniowie, jakaś metodyka przekazywania wiedzy. Ale nie widzę ani współczesnego zastosowania, ani wspólnego mitu, ani wspólnoty. Każdy region trzyma się samodzielnie.
Mit. Z tego, co obserwuję ostatnio i co widziałem również na Biskupiźnie — dudy i wszystko, co się wokół nich dzieje, są bardzo mocno powiązane tylko i wyłącznie z tożsamością regionalną. Przy takim pozycjonowaniu, mówiąc wprost, biskupiańskich dud warszawiakowi nie sprzedasz. Co więcej, z tego, co zrozumiałem z rozmów kuluarowych, regionom to nawet nie jest potrzebne. Jakby ważne było to, żeby ludzie grali na tych dudach, ale tylko tutaj, u nas. W efekcie wizerunek i mit dud są wyłącznie regionalne.
Zastosowanie. Dudy używane są na scenie, w konkursach dudziarskich i tyle. Są próby zmiany tej sytuacji i wprowadzenia dud do tańców na ogólnopolskim poziomie (tak jak kiedyś wszędzie przyjęły się kujawiaki czy radomskie oberki), ale na razie to jednostkowe przypadki.
Społeczność. To właśnie ci ludzie będą wyznaczać kierunki rozwoju. Z tego, co rozumiem, Konwent był właśnie pomyślany jako miejsce spotkania osób zainteresowanych. I chciałoby się życzyć, aby takich osób było więcej.
Chcę podziękować Rafalowi i Krzysztofowi za organizację i zaproszenie oraz życzyć owocnej kontynuacji tej pożytecznej pracy #konwentdudziarski
A o reszcie porozmawiamy już w ten weekend na Kongresie w Berlinie, na sekcji poświęconej edukacji dudziarskiej.