Zbigniew Jerzy Przerembski - „Obudowywanie dźwięku, czyli mistrz sztuki dudziarskiej" - Twórczość Ludowa 2000, R. XV, nr 1(44), s. 29-31

Tomasz Skupień mieszkający u stóp Nosala w Zakopanem to znakomity muzyk góralski, grający na skrzypcach, złóbcokach, basach; jednak jego pierwszym instrumentem, na którym najpierw zaczął się uczyć, były dudy. Zetknął się z nimi po raz pierwszy, gdy jako 14-letni chłopiec wstąpił w 1969 roku do znanego zakopiańskiego zespołu im. Bartusia Obrochty. Zachęcony przez Tadeusza Sztromajera, założyciela i ówczesnego kierownika zespołu, zaczął stopniowo wnikać w tajniki tego trudnego instrumentu. Pierwszych wskazówek udzielał mu Józef Galica-Baca z Olczy koło Zakopanego; na zrobionych przez niego dudach zaczynał grać. Ponieważ Galicę uczył przed wojną słynny podhalański dudziarz Stanisław Budz-Mróz, więc można powiedzieć, że Tomasz Skupień jest w prostej linii sukcesorem podhalańskiej tradycji dudziarskiej. Tradycję tę nie tylko przejął, ale i rozwinął, dostosował dudy do wymagań, jakie stanęły przed nimi w nowej folklorystyczno-estradowej rzeczywistości.

Zmienił też „filozofię" tego instrumentu, sposób podejścia do sztuki dudziarskiej. „Pierwszy był dźwięk - mówi - później ktoś wymyślił stroik, czyli coś, co wydaje dźwięk, a później, żeby ten dźwięk nie był tylko jeden, wymyślił do tego stroika obudowę z dziurkami, żeby uzyskać parę dźwięków, no i na tej zasadzie powstała przebierka. Następnie ktoś wynalazł nadmuchiwany worek, dodał jeszcze bas, żeby powstała cała »orkiestra«, żeby jeden człowiek mógł grać za kilku". Budując dudy trzeba zatem wyjść od dźwięku, stopniowo go obudowywać, dopasować do niego wszystkie elementy instrumentu - nie na odwrót: kształtować dźwięk w zrobionych już dudach. Zgodnie z tą koncepcją proces powstawania dud polega na sukcesywnym doborze, dostosowywaniu, „zgrywaniu" ze sobą poszczególnych części, aż do uzyskania możliwie najlepszego ich współdziałania, współgrania, czyli po prostu zrobienia dobrego, sprawnego instrumentu.

Podstawowe znaczenie ma zatem element tworzący dźwięk, którym w dudach jest trzcinowy stroik. „Kto chce zbudować dudy musi zacząć od stroika: jeśli zrobi go dobrze, to i cały instrument będzie w stanie wykonać" - twierdzi Tomasz Skupień; dodaje jednak, że niezbędna jest długoletnia i stała praktyka dudziarska.

Dudy podhalańskie to jedyny zachowany w naszym kraju do dziś instrument czterogłosowy, mający cztery piszczałki i tym samym cztery stroiki. Trzy z nich znajdą się w potrójnej piszczałce melodyczno-burdonowej, zwanej przez górali gajdzicą, jeden zaś w oddzielnej, długiej (złożonej z trzech części) piszczałce burdonowej, nazywanej bąkiem.[1] Do pracy nad stroikami przywiązuje więc dużą wagę, starannie dobiera materiał, pieczołowicie wykonuje, precyzyjnie stroi. Na Podhalu trudno o trzcinę. Pierwsze stroiki sporządzał z nadmorskiej trzciny przywiezionej z Bułgarii, była dobra, twarda. Kiedy jednak jej zapasy zaczęły się wyczerpywać, postanowił zmienić konstrukcję stroika (w 1986 r.). W tradycyjnych stroikach dudowych drgający języczek nacina się na bocznej ściance kawałka trzcinowego źdźbła. Nasz twórca zastąpił trzcinowy korpus stalową rurką (z wyciętym odpowiednim otworem na jej bocznej powierzchni), do której przymocował trzcinowy języczek. Metalowy korpus zaczął jednak korodować, pod wpływem wilgoci, został więc wymieniony na drewniany, z twardego, trwałego i w dużym stopniu odpornego na wilgoć drewna hebanu lub fernambuku (pozyskiwanego ze skrzypcowych smyczków). Języczki wykonuje z odpowiedniej grubości stroików klarnetowych, do produkcji których używa się wysokogatunkowej trzciny. Tego rodzaju zmodyfikowany stroik stosuje do dzisiaj, jednak tylko w piszczałkach melodycznych, stroiki burdonowe wykonuje tradycyjnie, choć z twardej, włoskiej, nadmorskiej trzciny. Metalowy korpus zachował jako wzorzec, według którego wykonuje drewniane.

Sporządzanie stroików, zwłaszcza do piszczałek melodycznych, jest żmudne, wymaga precyzji i cierpliwości, a przede wszystkim doświadczenia. Drgający języczek musi mieć właściwą długość, szerokość, grubość, elastyczność. Nie może być zbyt twardy, ani też zbyt miękki (gdyż się łatwo rozstraja). Powinien odstawać od korpusu pod właściwym kątem. Wszystko po to, aby wydawał odpowiedni pod względem wysokości i barwy dźwięk. Parametry stroika, jak twierdzi Tomasz Skupień, są dostosowane do częściowo nierównomiernie temperowanej skali instrumentu, z tercją wielką i kwartą zwiększoną według systemu naturalnego (w przybliżeniu). Dudy podhalańskie mają niepełną skalę góralską, ze „strefową" intonacją 3. i 4. stopnia.[2] Współcześnie ustabilizował się strój F:c1:f1 (piszczałki burdonowe), g1, a1, (b1), h1, c2, d2 (piszczałka melodyczna).

Dudziarze zazwyczaj „próbują" stroik trzymając go w ustach, skutkiem czego wydaje on nieco inny dźwięk niż wtedy, gdy znajduje się na właściwym miejscu, czyli w piszczałce, a ponadto ulega niepotrzebnemu nawilgoceniu. Nasz twórca chcąc tego uniknąć umieszcza stroik w specjalnym, swojego pomysłu zestawie złożonym z wzorcowej, sprawdzonej z wieloma stroikami gajdzicy oraz ustnika, i tam kształtuje wysokość i barwę jego dźwięku. Precyzuje strój obciążając języczek grudką lepiku (jest cięższy od powszechnie używanego przez dudziarzy wosku, nie musi więc być go dużo). Stroiki wszystkich piszczałek powinny być dostosowane do jednakowego ciśnienia płynącego z worka powietrza.

Istnieje ścisły związek między właściwościami stroika, zwłaszcza stopniem jego „twardości", a cechami piszczałki melodycznej: średnicą jej kanału, wielkością otworów palcowych, odległościami między nimi, długością samej piszczałki. Wzorcowa gajdzica jest efektem doświadczalnego uzyskania optymalnego modelu. Służy ona nie tylko do precyzowania dźwięku stroika, według niej wykonywane są gajdzice nowo budowanych instrumentów. Pierwszą gajdzicę zrobił Tomasz Skupień w roku 1975. Wykonał ją z mahoniu, drewna twardego, co w połączeniu z twardszymi stroikami (umożliwiającymi mocniejsze zadęcie) i nieco większymi rozmiarami przyczyniało się do jej głośniejszego brzmienia, lepiej odpowiadającego wymogom występów estradowych.


Tomasz Skupień (pierwszy z lewej) ze swoimi uczniami w czasie III Dudaskich Ostatków w Zakopanem w 2000 r. Fot. Zbigniew J. Przerembski

Lata doświadczeń zaowocowały znajomością wielu gatunków drewna, nie tylko pod względem najlepszych metod ich obróbki, ale przede wszystkim przydatności dla sztuki dudziarskiej. Nasz twórca poznał właściwości akustycze piszczałek wykonywanych z różnego drewna, wie, jak trzeba modyfikować ich wymiary, żeby uzyskać właściwe brzmienie, strój, skalę (każdy gatunek drewna ma przecież inną strukturę, twardość, inne drgania własne wpływające na cechy muzyczne). Wie też, jaka jest zależność dźwiękowa między zrobioną z danego materiału gajdzicą a pozostałymi częściami dud: stroikami, bąkiem, workiem, jak połączenie różnych materiałów, a także różne wymiary elementów instrumentu wpływają na dźwięk. Gajdzice wykonuje z tradycyjnych materiałów: z drewna śliwy, gruszy, jabłoni, a także z twardego drewna gatunków egzotycznych: mahoniu, hebanu. Po wykonaniu tej piszczałki niezbędna jest korekta jej stroju, której dokonuje posługując się wzorcowym stroikiem. W zależności od potrzeby koryguje wysokości poszczególnych dźwięków przez zwiększanie lub zmniejszanie otworów palcowych. Właściwości dźwiękowe stroików i piszczałek (strój, skala, barwa brzmienia) są dwukrotnie sprawdzane - w połączeniu z elementami wzorcowymi oraz należącymi do budowanego instrumentu.

Część łączącą gajdzicę z workiem, przybierającą w dudach podhalańskich formę koziej głowy, rzeźbi twórca, bardziej lub mniej realistycznie, z lipowego drewna. Do główki przytwierdza kozie rogi - drewniane lub naturalne.

Stosunkowo najbardziej zmodyfikował Tomasz Skupień długą piszczałkę burdonową (bąk). Najważniejszą innowacją jest różnicowanie średnicy jej kanału - jest on podzielony na trzy odcinki, z których każdy ma minimalnie większą średnicę, zwiększającą się w kierunku wylotu (dla utrzymania tej samej wysokości wydawanego przez nią dźwięku została wydłużona). Bąk jest piszczałką bardzo kapryśną, wrażliwą na zmiany atmosferyczne: temperaturę, wilgotność. Różnicowanie średnicy kanału zwiększa stabilność jej brzmienia (zarówno pod względem stroju, jak i barwy), w znacznym stopniu zapobiega powstawaniu przydźwięków. Zmniejsza też niebezpieczeństwo wywiercenia niekoncentrycznych kanałów w poszczególnych częściach bąka (powodujących niestabilność stroju, a nawet przerywanie dźwięku). W pobliżu dolnego końca bąka wykonuje charakterystyczne wybrzuszenie, wydrążone w środku, podobnie jak w dawnych, XIX-wiecznych egzemplarzach dud podhalańskich. Pełni ono rolę swego rodzaju „dławika" dźwięku, obniżającego jego głośność, a w pewnym stopniu też wysokość. Dzięki temu stonowane brzmienie tej piszczałki nie zagłusza melodii granej na gajdzicy. Bąki robione są z różnych gatunków drewna, tradycyjnego cisu, egzotycznego hebanu, teczyny, gwajakowca.

Drobną, choć istotną modyfikacją jest zmiana kształtu części łączącej bąk z workiem - z prostej (jak w tradycyjnych dudach podhalańskich) na zagiętą, w formie kolanka (jak w dudach żywieckich czy śląskich gajdach). Innowacja ta w dużym stopniu zapobiega skręcaniu się skóry w miejscu połączenia tej części z workiem, powodującemu zmianę wysokości dźwięku, a nawet jego przerwanie, sprawia też, że trzymanie dud, a zwłaszcza bąka, jest wygodniejsze.

Już w pierwszych wykonanych przez siebie dudach wprowadził Tomasz Skupień u wylotu ustnika służącego do nadymania worka (zwanego duhacem) zawór z miękkiej, sprężynującej skórki. Usprawnienie to, nieznane w dawnych dudach podhalańskich, zapobiega „cofaniu się" powietrza z worka przez ustnik podczas gry (dawniej radzono sobie z tym zatykając wlot ustnika językiem, w przerwach między wdmuchiwaniem do worka powietrza). Ostatnio (w 1999 r.) wpadł na pomysł, aby duhac składał się z trzech części: jednej wewnętrznej, umieszczonej w worku (podobnie jak w dudach żywieckich, a niekiedy też podhalańskich) oraz dwóch zewnętrznych. Powodem tej innowacji były przypadki nagryzania przez grających trzymanej w ustach końcówki duhaca. W najnowszych dudach końcówka zrobiona jest z twardego drewna (śliwy, hebanu) i łatwo ją wymienić.

Zbiornik powietrza, czyli worek sporządzony jest z koziej skóry. Dawniej, zwłaszcza po II wojnie światowej, niedostatek kóz na Podhalu sprawiał, że dudowe worki robiono z łatwiej dostępnych skór baranich. Taki też zbiornik powietrza miały pierwsze dudy Tomasz a Skupnia.
Baranie worki nie są jednak tak szczelne jak kozie i po krótkim czasie używania zaczynają się rozciągać, przepuszczać powietrze. Zdaniem twórcy mogły być stosowane, gdy używano tradycyjnych, delikatniejszych stroików. Od kiedy zmodyfikował stroiki piszczałki melodycznej, a burdonowe zaczął sporządzać z twardszej trzciny, zwiększył się przepływ powietrza i szczelny worek stał się jeszcze bardziej niezbędny. Stąd zastąpienie skóry baraniej kozią, a także dokładne uszczelnianie masą silikonową wszystkich połączeń worka z piszczałkami. Bardzo ważne jest też właściwe wyprawienie skóry. Najbardziej ceni skóry kóz o białej sierści, zrobione z nich worki mają najlepsze proporcje. Worek musi mieć odpowiednią wielkość i kształt, nie może być za mały, gdyż instrument nabiera zbyt ostrej „wrzeszczącej" barwy, gra się na nim z większym wysiłkiem (zwłaszcza melodie w wolnym tempie), częściej trzeba wdmuchiwać powietrze. Z kolei zbyt duży zbiornik gorzej „rezonuje", powoduje, że dźwięk „się traci", ucieka z powrotem do worka a część ciśnienia powietrza jest zużywana do rozpierania jego powierzchni. Worek o właściwej wielkości pozwala zagrać bez dodatkowego dodmuchiwania melodię „nuty" góralskiej - i jeszcze zostanie pewien zapas powietrza. Do sprawdzania pojemności worka służy grana w marszowym tempie „nuta" pytacka. Skóra przenicowana jest sierścią od wewnątrz, dzięki czemu się nie rozciąga. Sierść, nieco zestrzyżona, pozwala zatrzymać wilgoć, utrzymać w worku odpowiedni „mikroklimat".

Tomasz Skupień nie popiera przesadnego zdobienia dud. Stosuje profilowanie (piszczałek i duhaca), mosiężne obrączki (służą one też wzmocnieniu połączeń). Sposób wyprawy części drewnianych zależy od rodzaju drewna, niekiedy pokrycie bejcą lub lakierem może bowiem obniżyć walory estetyczne, a nawet zmienić właściwości akustyczne. Uważa, że instrument zdobią szlachetne gatunki drewna, a przede wszystkim piękne brzmienie, grana na nim muzyka.

Do mistrzowskiego poziomu w budowaniu dud dochodził Tomasz Skupień metodą „prób i błędów", długoletnią praktyką, w czasie której wykonał ponad 50 instrumentów. W grze na dudach kształci uczniów. Dba, żeby od początku mieli dobre instrumenty, słusznie łącząc z tym postępy w nauce. Buduje dudy dla swoich uczniów biorąc pod uwagę ich indywidualne cechy psychofizyczne. Dudy - jak zaznacza - to typowo osobisty instrument, powinien być dostosowany do potrzeb właściciela (gdy zagra na nich ktoś obcy, nawet dobry dudziarz, mogą „fałszować"). Dudy to też - jak mówią górale - instrument „skrzętny", wymagający ciągłych zabiegów. Jak szacuje Tomasz Skupień, dwie trzecie czasu poświęcanego dudom zajmuje „chodzenie" koło nich, przygotowywanie do gry, a tylko jedną trzecią sama gra. Modyfikacje budowy nie zmieniły więc charakteru instrumentu, nie o to też ich autorowi chodziło. Usprawniły go technicznie, czyniąc bardziej stabilnym pod względem intonacji i barwy dźwięku, wzmocniły siłę brzmienia, a zarazem wyrównały proporcje głośności poszczególnych piszczałek. Dzięki temu nie zawodzi podczas gry. Stała się możliwa wspólna gra dwojga, trojga, nawet czworga dud, także z towarzyszeniem skrzypiec czy złóbcoków, basów. W tego rodzaju zespołach nasz twórca często występuje ze swymi uczniami. Ceni jednak solową grę, pozwalającą dostrzec indywidualne walory dźwiękowe każdego z tworzonych przez siebie instrumentów.


Tomasz Skupień (pierwszy z lewej) ze swoimi uczniami w czasie III Dudaskich Ostatków w Zakopanem w 2000 r. Fot. Zbigniew J. Przerembski

Działalność Tomasza Skupnia była wielokrotnie nagradzana na różnego rodzaju festiwalach. Kapele, w których grał, które tworzył, zdobywały czołowe lokaty, m.in. na Ogólnopolskich Konfrontacjach Kapel Dudziarskich w Poznaniu w 1981 r., a ostatnio (w 1999 r.) na I Ogólnopolskich Spotkaniach Kapel Dudziarskich w Zbąszynku. W 1991 r., na XXV Ogólnopolskim Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu Dolnym „muzyka" podhalańska, w której grał jako skrzypek-prymista uzyskała pierwszą nagrodę. W roku następnym za grę na dudach (i złóbcokach) zdobył w Kazimierzu Basztę, główną nagrodę festiwalu. Cztery lata później (w 1996 r.) na XXX festiwalu kazimierskie jury przyznało mu Srebrną Basztę za grę na dudach, a ponadto nagrodę w konkursie „Duży - Mały" (wraz z uczniami: synem Tomaszem i Sławomirem Ziębą). Nagradzano także wykonane przez niego dudy, m.in. w 1995 r. na III Konkursie na Budowę Ludowych Instrumentów Muzycznych zorganizowanym przez Muzeum Ludowych Instrumentów Muzycznych w Szydłowcu. Z pewnością więc Tomasz Skupień jest mistrzem sztuki dudziarskiej.

Zbigniew Jerzy Przerembski

[1] Zob. Adolf Chybiński, Instrumenty muzyczne ludu polskiego na Podhalu, [w:] O polskiej muzyce ludowej, red. Ludwik Bielawski, Kraków 1961, s. 359-400; Alojzy Kopoczek, Ludowe instrumenty muzyczne polskiego obszaru karpackiego. Instrumenty dęte, Rzeszów 1996, s. 117-122.

[2] Zob. Zbigniew Jerzy Przerembski, Do interpretacji skali góralskiej, Muzyka 1987 nr 2, s. 39-54.



©Rafał Miśta - Dudziarstwo.pl 2025